Rodzicu,

  • Aby zapewnić dziecku bezpieczny i rzetelny proces diagnostyczny oraz nie narażać na zagrożenie pracowników placówki przyprowadź do Poradni dziecko zdrowe – bez objawów chorobowych.
  • Zaopatrz swoje dziecko, jeśli ukończyło 4 rok życia, w indywidualną osłonę nosa i ust podczas drogi do i z Poradni.
  • Nie przychodź do Poradni z dzieckiem, jeżeli w domu przebywa ktoś na kwarantannie lub w izolacji. Wówczas wszyscy musicie pozostać w domu oraz stosować się do zaleceń służb sanitarnych i lekarza.
  • Jeżeli chcesz umówić lub odwołać wizytę zrób to telefonicznie.
  • Porozmawiaj z dzieckiem o tym, że podczas wizyty w Poradni będą zachowane zasady bezpieczeństwa.
  • Przypominaj dziecku o podstawowych zasadach higieny. Podkreśl, że powinno unikać dotykania oczu, nosa i ust i nie podawać ręki na powitanie. Zwróć uwagę na odpowiedni sposób zasłania twarzy podczas kichania czy kasłania.
  • Pamiętaj, że Ty także powinieneś stosować zasady bezpieczeństwa, bo dziecko uczy się przez obserwację dobrego przykładu. Na terenie Poradni rodzice/opiekunowie przebywają w maseczkach ochronnych i rękawiczkach.
  • Dziecko powinno posiadać własne artykuły do pisania.

10 zdań, które powinno usłyszeć każde dziecko

 Ważne słowa            Rodzice są dla dziecka pierwszymi reprezentantami świata zewnętrznego. Rodzina pełni kluczową rolę w procesie nabywania kompetencji społecznych, pozwalających na sprawne funkcjonowanie w społeczeństwie. To przede wszystkim tu uczymy się języka, dowiadujemy, jakie sposoby postępowania są właściwe, a jakich należy unikać, co jest dla nas cenne, a co niebezpieczne, to tu wreszcie nabywamy umiejętności posługiwania się różnymi przedmiotami. RODZINA jest miejscem, gdzie dziecko doświadcza swych pierwszych kontaktów z otoczeniem, a rodzice są wzorem, z którym dzieci się identyfikują.

 

Rodzice mają wpływ na kształtowanie się osobowości dziecka (tożsamość, wartości, potrzeby, postawy) oraz jego relacji społecznych.

Początkowo w rodzinie dziecko przyswaja sobie:

  • umiejętności niezbędne do życia, np. rozumienie znaków, symboli (w tym narodowych) i porozumiewanie się
  • role społeczne np. dziecka, ucznia, ojca, matki, pracownika, obywatela, Polaka, katolika
  • reguły, ideały, normy postępowania
  • umiejętności posługiwania się różnymi przedmiotami, charakterystycznymi dla danego społeczeństwa.

             Na rodzicach spoczywa ogromna odpowiedzialność, ponieważ to od ich wychowania zależy, na jakich ludzi wyrosną ich dzieci. Na rozwój społeczny dziecka wpływ ma również wiele innych czynników, takich jak szkoła, a także rówieśnicy. Aby jednak dziecko potrafiło dokonywać prawidłowych wyborów w życiu, poczucie własnej wartości, a także pozytywne nastawienie musi wynieść z domu. Już od najmłodszych lat maluch powinien być utwierdzany w przekonaniu, że jest tak samo dobry jak inni, że zasługuje na szczęście, a równocześnie jest niepowtarzalny i może do wszystkiego dochodzić we własnym tempie. Pozytywne nastawienie, szacunek dla siebie oraz innych osób, a także wiara we własne możliwości sprawią, że dziecko będzie potrafiło zawalczyć o swoje szczęście, nie krzywdząc przy tym nikogo. Czasami rodzice, często nieświadomie, wpływają negatywnie na poczucie wartości dziecka – oceniają je, porównując do innych dzieci lub zagłuszają jego dziecięcą ciekawość, mówiąc, że i tak nic nie zrozumie.

Wszystko co robimy, mówimy pociąga za sobą jakieś konsekwencje, pozytywne bądź negatywne. W przyrodzie i życiu społecznym nie ma próżni. Często milczenie lub brak reakcji, działania też wywołuje jakieś skutki. Nasze relacje społeczne opierają się na komunikacji, wymianie uczuć, poglądów, pragnień, potrzeb. Swoje myśli, nastawienia możemy wyrazić słowami, ale też gestem, zachowaniem, tonem głosu, mimiką, spojrzeniem. Brak komunikacji słownej, czy chcemy czy nie, też jest komunikacją.

Ale tak, jak napisałam w pierwszej części artykułu – nasze słowa mogą motywować, zachęcać, dodawać skrzydeł i wiary w siebie, ale mogą też dołować, zniechęcać, odbierać chęci do pracy i kontaktu, obniżać samoocenę. Każdy z nas posiada jakieś wspomnienia z czasów dzieciństwa, jakieś słowa, gesty rodzica, które były dla nas miłe, budujące, zachęcające, takie, po których byliśmy szczęśliwi, spokojni, bezpieczni i dumni z siebie. Głos mądrego, troskliwego rodzica, przyjaciela, bliskiej osoby pozwala rozłożyć skrzydła, a nie je podcina. To, co słyszymy w dzieciństwie, często zostaje z nami na wiele lat. Nierzadko szkodliwe opinie na nasz temat, niekorzystne zdania, upokarzające słowa wpływają na nasze emocje, myślenie o sobie i innych, stanowią powód niskiej samooceny w dorosłym życiu. Stąd tak istotne jest, by myśleć o tym, co i jak mówimy do naszych dzieci.

Oto 10 zdań, które warto mówić swoim dzieciom, po to, by dać im niesamowity potencjał i wsparcie każdego dnia.

  • Kocham Cię
  • Rozumiem Cię
  • Przepraszam
  • Wybaczam Ci
  • Dziękuję
  • Słucham Cię. Co sądzisz na ten temat?
  • Jestem z Ciebie dumna
  • Postaraj się. Najważniejsze to się starać i nie poddawać
  • Wierzę w Ciebie, uda Ci się!
  • Lubię z Tobą spędzać czas

Kocham Cię

Mówienie o uczuciach nie jest proste. Ma z tym problem wielu dorosłych. Tym większy, im mniejsze doświadczenie w tym temacie wyniesione z domu. Nie wystarczy dbać o dziecko, spędzać z nim czas i przytulać, trzeba również nazywać swoje uczucia, pokazując, jak je w naturalny sposób wyrażać. Dlaczego to tak ważne? Ponieważ w ten sposób pozwalamy dziecku nauczyć się, że oprócz czynów, znaczenie mają słowa, wyrażone w odpowiedni sposób. Jedne i drugie uzupełniają się i umacniają się na wzajem. Jest też inny problem. O ile mówienie dziecku kocham Cię, gdy jest maleńkie przychodzi większości rodzicom naturalnie, o tyle wypowiadanie tych samych słów, gdy staje się starsze i wchodzi w wiek nastoletni, bywa bardziej skomplikowane. Tymczasem to bardzo ważne, bo zbuntowany nastolatek potrzebuje tych słów równie mocno jak kilkulatek, a kto wie, czy nie bardziej?

Rodzic powinien podkreślać wyjątkowość dziecka, a także okazywać bezgraniczną miłość. Warto zaznaczać, że kocha się i akceptuje dziecko takim, jakie jest. Każdy ma jakieś niedoskonałości, cechy, które różnią ludzi od siebie, jednak nie są one powodem do tego, aby dyskryminować kogoś jako człowieka. Kocham i akceptuje Ciebie nie oznacza zgadzam się na wszystko co robisz. Kocham Cię najbardziej na świecie, a niewłaściwego zachowania nie akceptuję. To jest konsekwencja mojej miłości, że nie godzę się na złe zachowania i chcę pomóc dziecku je zmienić. Należy zachęcać dziecko do okazywania uczuć, używania słów takich jak „kocham cię”, „tęskniłam za tobą”. Dzięki temu dziecko będzie potrafiło nazywać swoje uczucia, a także nauczy się rozpoznawać i wyrażać własne emocje.

Powtarzajcie więc, jak bardzo kochacie swoje dzieci, jak stałe to uczucie, nadrzędne i niezmienne. NIGDY nie szantażujcie ich swoją miłością! NIE KARZCIE brakiem miłości. Nauczcie dzieci, że mówić kocham – to piękna cecha w życiu umieć mówić o uczuciach. Wiedzieć i czuć, że jest się kochanym, że nie trzeba się tego wstydzić, że to ważne, budujące i dające oparcie. Niech nasze dzieci wiedzą, że mogą okazywać swoje uczucia.

Kiedyś moja córka zapytała mnie:
– Mamo, dlaczego ciągle mówisz, że mnie kochasz?
– Bo tak jest Gabrysiu. Bardzo cię kocham, w każdej sytuacji i chcę, żebyś o tym wiedziała.

I wiecie co się stało? Dorosły pewnie odpowiedziałby – wiem, że mnie kochasz, nie musisz tego ciągle powtarzać, a moja córka powiedziała po prostu – Ja też kocham cię mamo! Ja bardziej, hi hi i  przytulak.

Rozumiem Cię

Rozumienie nie wiąże się z okazywaniem aprobaty dla czyjegoś zachowania. Można rozumieć, dlaczego ktoś w danym sposób się zachował i jednocześnie negować dany sposób rozwiązywania spraw. Rozumienie jednak jest o tyle ważne, że wysyła prosty sygnał – każdy ma prawo do podobnych uczuć, znam to uczucie, wiem, dlaczego tak postąpiłaś, choć można było postąpić inaczej. Nie potępiam Ciebie, nie podoba mi się jednak to zachowanie, to jak postąpiłaś. Mówienie rozumiem Cię, to jakby wkraczanie w czyjś świat, przybliżanie się do dziecka. To empatia, której uczymy również dziecko. Uczymy, by spróbowało postawić siebie na miejscu drugiej osoby. Empatia, zrozumienie bardzo łagodzi konflikty. Często powiedzenie „rozumiem Cię” pozwala dziecku zaakceptować to, co się stało i dojść do wniosku, że można było z daną sytuacją poradzić sobie inaczej. Co istotne dziecko, które otrzymuje od rodzica wsparcie w postaci zrozumienia uspokaja się i znajduje w sobie siły i mądrość, by wyciągnąć dobre wnioski z danej lekcji. Często samodzielnie, co dodatkowo wzmacnia jego poczucie wartości!

Przepraszam

Dla wielu rodziców sam pomysł przepraszania dzieci wydaje się niewłaściwy. Dlaczego? Ma źródło w poczuciu „wyższości” i przekonania, że dziecko musi wiedzieć, że rodzic ma zawsze rację. Przyznanie się, że mama czy tata popełnili błąd jest związane obawą utraty przez nich autorytetu. Stąd strach przed mówieniem: „przepraszam”. Tymczasem to jedno z większych nieporozumień. Przepraszanie dziecka wcale nie prowadzi do utraty autorytetu. Przeciwnie, uczy dziecko, że każdy może popełnić błąd i przyznanie się do niego nie jest oznaką słabości, ale siły. Poza tym rodzic, który przeprasza dziecko, uczy je, jak przyznawać się do winy. Jest dla niego wzorem, modelem, który wskazuje właściwe zachowanie po popełnieniu błędu, niewłaściwym zachowaniu.

Istnieje wiele mylnych przekonań:  „To młodszy przeprasza starszego”, „Nie przeproszę dziecka, bo stracę autorytet”, „Nie przyznam się do błędu, bo zacznę być atakowany”. Rodzice boją się przepraszać swoje dzieci. Obawiają się przyznać do błędu, jednocześnie wymagając od swoich dzieci, by oni posiadali tę umiejętność. Jednocześnie pragną nauczyć córki i synów, by umieli przebaczać. Jednak postawą „grania nieomylnych”, „zawsze mających rację” czynią krzywdę nie tylko dzieciom, ale sobie… Dlaczego nieprzepraszanie dzieci to błąd? Po pierwsze dzieci świetnie rozumieją świat i nas. Bardziej niż nam się wydaje i czasami niż byśmy chcieli. Są genialnymi obserwatorami, dlatego zwyczajnie wiedzą, kiedy popełniliśmy błąd i mają świadomość tego, że targają nami emocje oraz poczucie winy. Grając przed nimi nieomylnych, zwyczajnie je oszukujemy i pokazujemy swoją postawą, że tak trzeba. Mówimy, że przyznawanie się do błędu to słabość, a nie siła. Tymczasem jest wręcz przeciwnie – przeproszenie drugiej osoby, zwłaszcza małego dziecka jest oznaką dojrzałości i mądrej miłości. Po drugie dzieci szanują rodziców nie za to, że są idealni, bo nie ma ludzi idealnych. Szanują za to, że rodzic jest sprawiedliwy, czyli wtedy, gdy widzą, że rodzic sam przestrzega zasad, które ustanowił. Jeśli to, co mówi mama czy tata nijak się ma do tego, co czyni, jego autorytet bardzo szybko rozpada się na drobne kawałki. Jeżeli rodzic uczy, że gdy popełnimy błąd, należy przeprosić i naprawić swoje krzywdy, a nie postępuje w ten sposób w stosunku do najbliższej osoby – dziecka, to trudno się spodziewać dobrych konsekwencji takich działań. Kiedy przepraszać dziecko? Zawsze. Niezależnie od wieku. Szczególnie jeśli wydarzyło się coś, co przeprosin wymaga. Z drugiej strony nie wolno obrażać się na dziecko, przerzucać na malucha poczucia winy za to, że rodzic był niewystarczająco cierpliwy czy spokojny. Przepraszając dziecko, uczymy go, że każdy ma prawo popełniać błędy. Budujemy w nim poczucie wartości, wiary we własne siły. Poza tym uczymy, jak przebaczać innym i radzić sobie z tym, kiedy coś idzie nie po naszej myśli. Poza tym, by przeprosiny miały sens, należy przepraszać w odpowiedni sposób. Koniecznie patrzeć prosto w oczy, mówić spokojnie i z miłością. Zawsze powiedz wyraźnie za co przepraszasz dziecko. Jak przepraszać dziecko? Należy przepraszać za konkretne zachowanie:

„Przepraszam, że nakrzyczałam na Ciebie. To nie jest dobry sposób…Lepiej panować nad sobą”, „Przepraszam, że nadepnęłam na Twoją zabawkę, zrobiłam to nieumyślnie”.

Tak, przepraszam cię córeczko, wybacz mi, że:
– niesłusznie na ciebie nakrzyczałam
– złościłam się bez powodu
– nie słuchałam cię
– nie miałam dla ciebie czasu
– nie miałam racji
– zraniłam cię
– żartowałam z czegoś, co okazało się dla ciebie ważne

Wiele jest powodów do przeprosin, szczerych przeprosin za naszą dorosłą nieuważność, pośpiech, bagatelizowanie. To jedna z najcenniejszych lekcji, bo pokazuje, że:
– nikt nie jest nieomylny
– dorośli  nie zawsze mają rację
– każdy człowiek ma prawo do szacunku i godnego traktowania
– to nie wstyd przyznać się do błędu i za niego przeprosić.

Nigdy nie należy mówić w ten sposób: „Przepraszam, jestem słabym rodzicem”, należy dać sobie i dziecku prawo do błędów, a jednocześnie nie obwiniać dziecka za swoje złe zachowanie. Dziecko może nas zezłościć, ale nasza złość wypływa od nas. Dziecko nie odpowiada za nasze zachowanie, czyny i słowa.
Nie bójcie się więc popełniać błędów: dzieci wybaczają zawsze, jeśli czują się wysłuchane. (Giovanni Bollea)

Wybaczam Ci

Każdy rodzic zna to uczucie, gdy jest na progu wyczerpania nerwowego, resztkami sił trzyma emocje na wodzy. Denerwuje się tak bardzo, że najprościej byłoby dać upust emocjom poprzez a) nakrzyczenie na dziecko, b) użycie przewagi fizycznej, c) danie kary niewspółmiernej do przewinienia. Praktyka jednak pokazuje, że metody te nie dość, że nie są godne pochwały, to jeszcze są mało skuteczne. Działanie pod wpływem impulsu rzadko przynosi dobre efekty. Sztuką jest nauczenie się takiego radzenia sobie z emocjami, by po ich wyciszeniu można było powiedzieć: wybaczam Ci. Wszystko po to, by dać wzór dziecku.

Wybaczanie jest potrzebne i dziecku, które dostaje kolejną szansę i nam, żeby „oczyścić się” z trudnych emocji.

Wybaczanie i proszenie o wybaczenie to klucz do osiągnięcia szczęścia i spokoju wewnętrznego. Umożliwiają również osiągnięcie zdrowej atmosfery w rodzinie, pośród przyjaciół, a nawet budowanie relacji w pracy. Dziecko, które przeprasza i prosi o przebaczenie, rozumie, że postąpiło źle i czuje się odpowiedzialne za swoje działania. Właśnie dlatego tak istotne jest uczenie dziecka wybaczania. Dzięki temu będzie w stanie rozwinąć empatię i będzie silny emocjonalnie. Tym samym da radę pokonać przeszkody, jakim codziennie będzie stawiał czoła. Rozmawiajmy z dzieckiem o niebezpieczeństwie, jakie niesie chęć odwetu i nienawiść. Wykorzystujmy gry, zabawy  i codzienne sytuacje, by pomóc dziecku zrozumieć jak szkodliwy jest brak przebaczenia. Nauczmy je, że uraza nie pozwala budować trwałych więzi i odczuwa ją jedynie osoba, która nie chce przebaczyć. Z miłością uczmy maluchy usuwania negatywnych myśli z głowy.

I na koniec mądra myśl francuskiego dominikanina Henri Lacordaire’a.

„Chcesz być szczęśliwy przez chwilę? Zemścij się. Chcesz być szczęśliwy zawsze? Przebacz” 

Zatem dbajmy o to żeby przepraszać i wybaczać. Dzieci uczą się świata od nas.

Jestem z Ciebie dumna

Jestem z Ciebie dumna, a jeszcze lepiej – Na pewno jesteś z siebie dumny/dumna. Dobra pochwała świetnie motywuje dziecko. Ma za zadanie wywołanie wewnętrznego impulsu do działania i uniezależnienie dziecka od docenienia z zewnątrz. Innymi słowy – naszą rolą jest takie postępowanie, by z czasem dziecko umiało samo siebie pochwalić i zmotywować do wysiłku. Dlatego jeszcze lepsze od powiedzenia „jestem z Ciebie dumna” jest chwalenie „opisowo” – „Ale super bawisz się z siostrą. To się nazywa zgodna zabawa”, „Widzę, że sam poszedłeś umyć ręce przed obiadem. Nie musiałam o tym przypominać. To się nazywa odpowiedzialność”.

Zapewne zwolennicy wychowania bez pochwał załamują ręce, ale ja daleka jestem od tej metody. Po prostu w nią nie wierzę. Bo to co czuje się na widok sukcesów swojego dziecka, jest czymś niepowtarzalnym. Duma i radość – często podwójnie, bo jeszcze chwilę wcześniej był tylko strach – czy mu się uda, czy się nie przewróci… I naprawdę tak jest, pod warunkiem, że mamy czas, żeby te sukcesy zauważyć. Powtarzajcie dzieciom, że jesteście dumni z tego czego się nauczyły, z tego co udało im się osiągnąć. Obojętnie czy jest to budowla z klocków, czy pierwsze miejsce w ogólnopolskim konkursie młodych naukowców. Każdy sukces, każda nowa umiejętność – to ciężka praca, często mozolna. To wysiłek i skutek często wielu wcześniejszych niepowodzeń.

Każdy potrzebuje docenienia. Nigdy nie pozwólcie poczuć swoim dzieciom, że wieczorne wiadomości są ważniejsze i bardziej warte uwagi, niż ich osiągnięcia. Mówcie im to, gdy tylko jest ku temu okazja, niech na takim kapitale zbudują niejeden sukces – w pracy, w miłości, w dorosłości.

Postaraj się, spróbuj. Najważniejsze to się starać i nie poddawać

Ludzi sukcesu nie poznaje się po tym, jak wiele osiągnęli, ale jak często musieli podnosić się po upadku i walczyć o swoje, nierzadko zaczynając od początku. Życie właśnie na tym polega, na dążeniu od jednego sukcesu do następnego i pokonywaniu przeszkód, które pojawiają się na drodze. Rzadko bowiem jest łatwo i szybko, zazwyczaj potrzeba cierpliwości, wiary i siły, by działać konsekwentnie i się nie poddawać. Niezależnie od tego, co robimy – uczymy się chodzić, wiązać buty, malować konie, jeździć na rowerze czy rolkach. Dzieci często zrażają się, gdy coś im się nie udaje. Warto nauczyć malucha wytrwałości w dążeniu do osiągnięcia celu. Należy podkreślać wszelkie starania i dopingować je. Dziecko powinno wiedzieć, że nie zawsze wszystko będzie dla niego dostępne na wyciągnięcie ręki, czasem będzie musiało się natrudzić, aby do czegoś dojść. Zawsze doceniajmy starania, a nie efekty. Dlatego lepiej powiedzieć: „postaraj się” niż „dasz radę”, bo niekiedy mimo wielkiej pracy, włożenia mnóstwa wysiłku w daną rzecz, nie sposób sobie z daną sytuacją poradzić. Na skutek porażki łatwo się poddać i nie próbować następnym razem. Dlatego warto wzmacniać w dziecku chęć do działania, chwaląc za wysiłek włożony w daną czynność. Warto również przygotować dziecko na ewentualne porażki, które z pewnością zdarzą się w jego życiu. Jeśli coś, na co dziecko ciężko pracowało, nie uda się, należy podkreślić, że jego wysiłek nie poszedł na marne, że jeśli nadal będzie ciężko pracować, to z pewnością kiedyś osiągnie swój cel.

Dzieci często zrażają się, gdy coś im się nie udaje. Warto nauczyć malucha wytrwałości w dążeniu do osiągnięcia celu. Należy podkreślać wszelkie starania i dopingować je. Dziecko powinno wiedzieć, że nie zawsze wszystko będzie dla niego dostępne na wyciągnięcie ręki, czasem będzie musiało się natrudzić, aby do czegoś dojść.

Dziecko powinno wiedzieć, że niektóre zadania, z którymi przyjdzie mu się zmierzyć, mogą być trudne do zrealizowania. Jeśli jednak jego samoocena będzie wysoka, nie będzie bało się podjąć ryzyka i z pewnością spróbuje. Rodzice powinni zapewniać swoje dziecko, że wierzą w jego możliwości i trzymają za nie kciuki. 

Sztuką w wychowaniu najmłodszych jest sposób, w jaki są one chwalone. A jak chwalić dziecko, by pozostało ambitne i jednocześnie miało w sobie pokorę? Przede wszystkim nie koloryzować rzeczywistości i nie podcinać mu skrzydeł. Podkreślanie mocnych stron buduje pewność siebie i nie należy o tym zapominać, jednak nadmierne skupianie się na zaletach może wywołać odwrotny efekt.

Zamiast skupiać się na słabościach dziecka, lepiej wspomagać jego mocne strony. Ale budować poczucie siły też trzeba mądrze. Jak i kiedy chwalić, żeby nie szkodzić?

Dlaczego trzeba chwalić mądrze?

Niekończące się mówienie o dobrych cechach dziecka wcale nie wpływa na to, że rośnie ono w przekonaniu: „jestem wyjątkowy/a”, „znam swoją wartość”. Wręcz przeciwnie – wyzwala bierność i nie uczy radzenia sobie z niepowodzeniami. Jak zatem dobrze chwalić dziecko? I dlaczego to takie ważne?

Bądźmy otwarci i obecni

Chwalmy dziecko za to, co już osiągnęło, bo to pobudza je do samodzielności i osiągania własnych celów. Jeśli trudno znaleźć zachowanie, które zadowala w pełni, doceniajmy pojedyncze działania. I tak np. kiedy ma kłopoty z odrabianiem lekcji w weekendy, podkreślajmy, że w tygodniu samo pamięta o pracach domowych.

Uwaga: Ostrożnie z chwaleniem za podejmowanie prób (np. „Super, że chciałeś to zrobić!”), bo dajemy wtedy do zrozumienia, że nie liczy się cel i konsekwencja.

Jak chwalić dziecko? Konkretnie!

Zamiast mówić: „Super”, „Świetnie” – dziecko nie wie wtedy co się nam podoba, lepiej mówić: „Super! Wrzuciłeś zabawki do koszyka. Bardzo mnie to cieszy”. Nazwijmy zachowanie, które chcemy, żeby się powtórzyło.

UwagaNie czekajmy z pochwałami, dzięki temu dane zachowanie szybciej się utrwali.

Nie przesadzajmy! Każde dziecko ma mocne i słabe strony

Dlaczego to takie ważne? Bo jeśli powiemy mu, że jest w czymś mistrzem, to jest ryzyko, że może spocząć na laurach. Podkreślmy raczej, że robi to już lepiej, szybciej, dokładniej niż jeszcze kilka dni temu. To go zachęci do dalszego wysiłku.

Uwaga: Nadmierne chwalenie może też wyzwolić lęk i chęć unikania wyzwań, szczególnie jeśli dziecko ma niską samooceną. Uzna, że aby sprostać oczekiwaniom, zawsze musi dać z siebie wszystko.

Nagroda i kara w wychowaniu dziecka

Kiedy pochwalić się nie da, nie skupiajmy się na tym, co idzie nie tak. To nie pomaga w znalezieniu motywacji. Warto wspólnie się zastanowić, co można zrobić inaczej.

Uwaga: Porównywanie z innymi, wprowadzanie zakazów lub karcenie przy obcych przyniesie odwrotny skutek. Dodatkowo zawstydzi dziecko. 

 

Wierzę w Ciebie, uda Ci się! (Poczucie własnej wartości)

Wierzę w Ciebie, w to, że dasz z siebie wszystko, że jeśli będziesz się starać, to krok po kroku będziesz przełamywać problemy i ograniczenia na swojej drodze. W takim znaczeniu wiara w dziecko jest mocno motywująca. Nie chodzi przecież, by mówić dziecku, że wierzę, że zdobędziesz ten medal, będziesz pierwszy na mecie, itd., ale, że jestem pewna, że dasz z siebie wszystko. I to już będzie Twoja osobista wygrana. Niezależnie, co się stanie…

Dziecko powinno wiedzieć, że niektóre zadania, z którymi przyjdzie mu się zmierzyć, mogą być trudne do zrealizowania. Jeśli jednak jego samoocena będzie wysoka, nie będzie bało się podjąć ryzyka i z pewnością spróbuje. Rodzice powinni zapewniać swoje dziecko, że wierzą w jego możliwości i trzymają za nie kciuki. 

Czym w ogóle jest pojęcie „poczucia własnej wartości”. Co ono oznacza? Czy to, że ludzie umieją siebie wycenić? Czy może, że są zadufani w sobie? Często na własne potrzeby tworzymy definicje, jednak poczucie własnej wartości to głównie wiara w swoje możliwości, zaufanie do siebie samego. Jest to także przekonanie, że ma się prawo do szczęścia i spełniania swoich potrzeb. Człowiek niepewny swojej wartości jest mniej asertywny, a co za tym idzie bardziej podatny na zranienia ze strony innych. Nic więc dziwnego, że podstawę poczucia własnej wartości dają nam nasi rodzice. To w końcu oni, od momentu naszych narodzin, dbają o to, abyśmy byli szczęśliwi, rozwijali się, uczyli nowych rzeczy i poznawali świat. Ogromny wpływ na budowanie zdania o samym sobie ma nasze otoczenie. Często ogromny i nie zawsze pozytywny wpływ wywiera na nas szkoła. Tam jesteśmy po raz pierwszy „punktowani” przez nauczycieli.  Wszyscy zapewne pamiętamy niesprawiedliwą ocenę w dzienniku dotyczącą naszego rysunku oraz to, jak trudno było nam wyrecytować wiersz przed całą klasą. Niskie poczucie własnej wartości i jego objawy nie są czymś, co przeszkadza nam w codziennym funkcjonowaniu, na pewno jednak wpływa na wiele sfer naszego życia. Z natury nie lubimy jak inni nas oceniają. Im człowiek młodszy, tym bardziej bierze do siebie taką ocenę. Dzieci nie mają bowiem w sobie wykształconej pewności siebie. Do tego potrzebni są im rodzice. Małe dziecko uczy się świata, jest zainteresowane wszystkim. Można to przyrównać do odkrywania nowych smaków, zwiedzania jakiegoś miejsca, w którym nigdy nie byliśmy, zachwycania się pięknymi zabytkami czy krajobrazami. Tak więc mały człowiek chłonie życie. Dlatego najważniejszym zadaniem rodzica jest utwierdzanie dziecka w przekonaniu, że najzwyczajniej w świecie może! Ważne jest, abyśmy dawali dzieciom swobodę w odkrywaniu świata, ale także wytłumaczyli im, że mają możliwość popełniania błędów i nie powinny być oceniane. Z drugiej strony powinniśmy stawiać pewne i zdecydowane granice – to także buduje poczucie własnej wartości. Dzięki temu dziecko będzie odbierać nas jako odpowiedzialnych i pewnych siebie. A jest to niezwykle istotne ponieważ w początkowym okresie to rodzice stanowią autorytety dla swoich dzieci. Wydaje się to oczywiste, jednak nie zawsze i nie dla wszystkich takie jest, więc warto o tym pamiętać. Wysłuchujmy z zainteresowaniem i uwagą tego, co opowiada nam nasze dziecko. Będziemy dzięki temu budować w nim poczucie bezpieczeństwa.

Chcę, aby moje dziecko miało wysokie poczucie własnej wartości – ćwiczenia​

Modelowanie jest w psychologii określane jako uczenie się poprzez naśladownictwo. Chodzi tu głównie o to, że dziecko naśladuje takie zachowania rodziców, które widzi, zarówno te dobre, jak i te złe. Powinniśmy mieć to zawsze na uwadze, kiedy myślimy o budowaniu poczucia własnej wartości u dziecka.

Pobawmy się z dzieckiem w teatr! Stwórzmy jakąś sytuację, w której maluch będzie bohaterem. Niech pomoże np. lepić mamie pierogi, a tacie umyć auto. Nieważne, że pierogi się rozkleją, a auto będzie jeszcze bardziej brudne. Dziecko zobaczy w nas autorytet i zrobi coś, co wzmocni jego samoocenę. Dziecko musi widzieć, że kiedy robi coś dobrego to zostaje pochwalone. I musi też rozumieć, że ta pochwała jest za konkretną czynność. Podobnie jest z ganieniem. Jeżeli wymierzamy dziecku karę za nieodpowiednie zachowanie, to musi ono wiedzieć konkretnie za co tę karę dostało.

Kolejne ćwiczenie to planowanie z dzieckiem celów. Mogą to być minicele na kolejny dzień, np. „jutro posprzątamy na półce z książkami”. Dziecko coś sobie postanowi, zrobi to, a my je za to pochwalimy – dotrzymywanie postanowień to kwintesencja pewności siebie i poczucia własnej wartości. Wpływa to także w sposób pozytywny na kształtowanie osobowości malucha, który czuje się ważny i doceniany.

Lubię z Tobą spędzać czas

Lubię patrzeć, gdy siedzisz i oglądasz książeczki. Lubię z Tobą grać w tę grę. Miło patrzeć, jak starannie kolorujesz. Świetnie mi się rozmawia z Tobą na ten temat. Sporo wiesz o tym, dowiedziałam się od Ciebie wielu ciekawych rzeczy… Większość rodziców kocha swoje dziecko. Nie każdy jednak lubi spędzać z maluchem czas. Z różnych powodów – nudy, stresu, dążenia dziecka do wykonywania czynności, których rodzic nie specjalnie lubi. Dlatego tak cenne jest znalezienie sposobów na wspólne bycie razem, które przynoszą satysfakcję.

A co sądzisz na ten temat?

Pytanie o to, co dziecko sądzi na ten temat to przyznanie – Twoje zdanie jest dla mnie ważne. Poza tym stanowi impuls do ciekawych rozmów. Nie zawsze trzeba odpowiadać na pytania dziecka w klasyczny sposób, niekiedy zapytanie, co maluch sądzi stanowi początek bardzo interesującej rozmowy.
Gdy dziecko dorasta i zaczyna podejmować samodzielnie decyzje, jest to bardzo trudny czas dla jego rodziców, którym ciężko jest zrozumieć, że od tej pory już nie tylko oni mają decydujący głos. Warto wówczas utwierdzać młodego człowieka w tym, że jako rodzice szanujemy jego wybór i zawsze pozostajemy do jego dyspozycji, jeśli chciałby coś z nami przedyskutować lub poradzić się.

Małe dzieci bardzo chętnie dzielą się z rodzicami opowieściami z całego dnia. Nie można ich ignorować, należy wysłuchać, co dziecko ma do powiedzenia, a także zadawać pytania, które utwierdzą je w tym, że zostało dobrze zrozumiane. Jeśli komunikacja zostanie wcześnie zaniedbana, nastolatek nie będzie potrafił, a także nie będzie chciał rozmawiać z rodzicami.

Pamiętajmy, dzieci nie są partnerami dla rodziców, ale są równe dorosłym pod względem GODNOŚCI!!!

Dziękuję, że mi pomagasz, praca zespołowa to jest to!

Od najmłodszych lat warto uczyć dziecko współpracy i okazywania pomocy innym. Maluch powinien być angażowany w proste obowiązki domowe, a także sprzątanie swoich zabawek. Po zakończeniu pracy warto go pochwalić i podkreślić zalety pracy zespołowej.

Przy dzieciach starszych codziennością stały się sprzeczki o bałagan w jego pokoju. Ubranie na podłodze, mokry ręcznik na łóżku, w każdym kącie porozrzucane podręczniki, a na biurku niedokończone zadanie domowe. Twoje dziecko szczęśliwie siedzi wśród tych wszystkich rzeczy, w pełni świadome Twojej złości, ale wcale mu to nie przeszkadza…

Cel można osiągnąć wyłącznie dzięki konsekwencji i cierpliwości. Warto stawiać realne oczekiwania, a obowiązki dziecka zwiększać stopniowo. Bezwzględnie należy przestrzegać reguły: najpierw porządek, a później zabawa. Dziecko, zmotywowane wizją późniejszej przyjemności, posprząta pokój szybciej i chętniej!

Jeśli powyższe rady nie zadziałają, zaoferuj swoją pomoc w sprzątaniu! Wspólne porządkowanie może Was do siebie zbliżyć. Może być także dobrym pretekstem do spędzenia czasu z coraz bardziej niezależną pociechą.

Ważna jest konsekwencja i realistyczne cele oraz współpraca z naszej strony!

Pamiętajmy, że najważniejsze jest to, aby nasze dziecko czuło się przez nas kochane, tak więc okazujmy mu jak najwięcej miłości, której nigdy za wiele!

Życzę dużo miłości i otaczania się osobami, które nas rozumieją i wspierają i sami dajmy je innym.

Mówmy dzieciom, że bardzo je kochamy, one naprawdę tego potrzebują.

Pozdrawiam serdecznie

Aleksandra Palczewska-Chrześćjan